Jeszcze pięć lat temu nie pomyślałbym nawet przez chwilę o tym, że mógłbym zajmować się zawodowo sportem w jakiejkolwiek dyscyplinie. Jedyne, co mnie w życiu pociągało to moja praca. W pracy spędzałem siedem dni w tygodniu. Nie miałem rodziny, byłem świeżo upieczonym absolwentem znanej i renomowanej uczelni w naszej stolicy – Warszawie.
Praca zajmowała mi, jak wcześniej wspomniałem bardzo dużo czasu. Kiedy rano wychodziłem do pracy przed siódmą, tak wracałem do domu w godzinach wieczornych, czy nawet nocnych. Moi szefowie zapewne cieszyli się i zacierali ręce, że trafił im się taki dobry i wydajny pracownik. Mając lat trzydzieści, w dzień moich urodzin, urządzono dla mnie w pracy małą fetę. Jedyne, czego ludzi mi życzyli, to sukcesów w pracy, awansów, podwyżek i tak dalej. Nikomu nie przyszło na myśl, ze za dwie godziny będę walczyć o życie w szpitalu wojewódzkim z powodu bardzo ostrego zawału serca. Gdyby ktokolwiek mógł to przewidzieć, pewnie życzono by mi zdrowia.
Dzisiaj, na szczęście, jak widzicie, żyję. Tamten pamiętny dzień był mi potrzebny. Może nie sam zawał serca, ale to, że zrozumiałem, że stres, zajmująca praca, brak ruchu i niewłaściwe odżywianie doprowadziły mnie na skraj przepaści. Gdyby może nie zawał serca, nigdy bym tego nie pojął i dążył tak ślepo do celu przez całe życie. w pamiętny dzień pojąłem, że nie ma żadnego celu w moim życiu. Jedyne, o co walczę to moje miejsce w świecie wyścigu szczurów. Jak mogłem być tak ślepy?
Wreszcie, obok mojego łóżka szpitalnego leżał kolarz, fan wielki Vuelta a Espana. Cały czas tylko o tym rozmawiał, miał tyle pasji, a jego bardzo wysportowana sylwetka świadczyła o tym, że musiał od dawna trenować kolarstwo. Stał się mym natchnieniem. Dał mi coś, co zmieniło całe moje życie. Odmieniłem się na zawsze.
Jak kolarstwo zmieniło moje życie?
Dodane przez czesio w dniu 17.11.2009

Kategoria: 
