Wolność religii, czy wolność człowieka?

  • Sharebar

Konstytucja gwarantuje ludziom wolność sumienia i wyznania. Oznacza to ni mniej, ni więcej tyle, że każda osoba może po pierwsze wierzyć, w co tylko chce (wolność sumienia), oraz publicznie demonstrować swoje przekonania (wolność wyznania). Założenie jest nie najgorsze…

Można praktykować swoje wierzenia w skrytości lub publicznie. Można wierzyć samemu lub w grupie. Kilka osób, które zbiorą się razem, może założyć swój własny związek wyznaniowy i wspólnie realizować postawione cele religijne. Jedyne ograniczenie jest takie, żeby niczyje praktyki religijne nie łamały innych praw, a w szczególności, żeby nie krzywdziły drugiego człowieka. Bardzo dobre założenia!

Problemy z wolnością religijną

Problemy z wolnością zaczynają się w momencie, kiedy praktyki religijne jednej osoby ograniczają wolność drugiego człowieka. Teoretycznie należałoby się spodziewać, że taka sytuacja jest całkowicie niedopuszczalna z punktu widzenia samej konstytucji. Okazuje się jednak, że nie jest.

Sytuacja wymyka się spod kontroli, kiedy kościoły i związki wyznaniowe zaczynają być finansowane przez Państwo. Skąd bowiem biorą się pieniądze państwowe? Są one pobierane od Ciebie, drogi Czytelniku. Oczywiście nie tylko od Ciebie, ode mnie również, oraz od innych podatników. Jakby nie patrzeć, to ludzie „zrzucają się” na fundusz zwany Skarbem Państwa.

Jeśli więc jakikolwiek kościół otrzyma pieniądze państwowe, oznacza to, że Ty, drogi Czytelniku, osobiście płacisz składki na daną religię. Oczywiście nie tylko Ty, ale to już ustaliliśmy…

Co ciekawe, z tego wątpliwego „przywileju” opłacania kościołów nie da się zrezygnować! Czy możemy zatem mówić o wolności religijnej, kiedy człowiek jest zmuszany do pracy na rzecz kościołów (w formie płacenia obowiązkowych podatków w celu ich zasilania)? Stanowczo stwierdzam: Nie.

Fakt opłacania kościołów z podatków jest złamaniem podstawowych założeń wolności – nie tylko religijnej, ale ogólnie: ludzkiej. Choćby nawet udało się ułożyć zasady dofinansowania związków wyznaniowych, które rozdawałyby im pieniądze w dość równomierny sposób, dlaczego ktokolwiek miałby być zmuszany do finansowania religii. Szczególnie chciałbym w tym miejscu wzruszyć się smutnym losem ateistów, którzy, jak zgaduję, nie pałają zbyt wielkim entuzjazmem do sponsorowania kościołów. Czy ktoś chciałby uszanować ich prawo do niewyznawania (w tym nie opłacania) żadnych poglądów religijnych? Jeśli nie, to nie mamy już wolności wyznania.

Problem z wolnością ludzką

Kwestię finansowania kościołów tłumaczy się często faktem, że prowadzą one działalność pożyteczną z punku widzenia społecznego. Organizują różne akcje charytatywne, pomagają potrzebującym, uczą pokojowego rozwiązywania konfliktów (przynajmniej w większości przypadków). Czy taka argumentacja ma sens?

Jakkolwiek pomoc potrzebującym jest dobra, wciąż powstaje pytanie, czy wolno zmuszać człowieka do udzielania tej pomocy (pod karą grzywny)? Bo do tego sprowadza się pobieranie odpowiednio większych podatków, żeby z części z nich zapłacić kościołom za prowadzenie akcji charytatywnych.

A jeśli nawet Państwo chciałoby koniecznie finansować działania społeczne prowadzone przez kościoły, to istnieją nieco bardziej czytelne formy zlecania zadań i płacenia za nie, niż ogólne finansowanie kościołów, jako takich…

Pamiętajmy, że kościoły są dofinansowywane nie tylko w formie podania pieniędzy do ręki, ale również w formie ulg podatkowych. Bo jeśli ktoś płaci mniejszy podatek z racji prowadzenia działalności religijnej, to ktoś inny musi w to miejsce zapłacić odpowiednio więcej, żeby Skarb Państwa nie ucierpiał.

A więc brak wolności?

Podsumowując, jeśli wolność religijna ma się sprowadzać do obowiązku finansowania kościołów przez wszystkich podatników, to przestaje to być wolność wyznania i sumienia, a ponadto przestaje to być wolność człowieka!

Piszę to, jako człowiek wierzący w Boga, który sprawy wiary traktuje bardzo poważnie. Źle się jednak czuję z myślą, że moje przekonania religijne miałyby ograniczać swobodę drugiej osoby. Dlatego postanowiłem wyrazić jasno mój sprzeciw wobec takiego stanu rzeczy. Nie zachęcam nikogo do zaprzestania płacenia podatków. Ale kiedy łamane są podstawowe swobody człowieka, należy przynajmniej jasno o tym mówić.

VN:F [1.9.17_1161]
Ocena: 3.0/5 (2 oddanych głosów)
Wolność religii, czy wolność człowieka?, 3.0 out of 5 based on 2 ratings

Podobne wpisy:

  1. Karty plastikowe w życiu człowieka
  2. Koń jako towarzysz porażek i sukcesów człowieka
  3. Olejki zapachowe i ich wpływ na człowieka
  4. Kalendarze planszowe w historii człowieka
  5. Czy należy Ci się zasiłek rodzinny z Norwegii?
Komentarze i pingowanie jest obecnie wyłączone.

Komentarze są wyłączone.