Stylówy, które nigdy nie powinny powstać

  • Sharebar

Historia mody i stylu, poza znanymi szlakami, ma też wiele ciemnych zakamarków, o których istnieniu czasem lepiej po prostu zapomnieć. Oto mały wycinek, trendów tak strasznych, że dobry smak i gust pokornie drżą i błagają o litość.

1. Powodzianki

Jedni to pamiętają, inni mają więcej szczęścia – i znają to z mrocznych miejskich legend lub przekazów starszych. Jednak nie da się zaprzeczyć, że fala powodzianek, zwanych lokalnie żelazkami – przetoczyła się przez całą Polskę, pozostawiając niesmak oraz falę samobójstw i niżu demograficznego. Powodzianki, to buty, które pozwalały wybyć się na wyżyny kiczu i sprawić, że słowa: proporcje i styl, na chwilę wyszły z użycia. Podobno, wiele parzystokopytnych zwierząt, widząc ludzką modę na ten rodzaj obuwia, dobrowolnie udawało się do rzeźnika, by ulżyć swojemu zażenowaniu. Całe szczęście, fala powodziankowa opadła, a ludzkość powróciła z tej zarośniętej ścieżki, na prawą drogę rozwoju i ewolucji.

2. Skarpy, sandały, antygwałtki

Stopy ludzkie – dla jednych stanowią apetyczny fetysz, dla innych zaś są ucieleśnieniem zgnuśnienia, fermentu i brzydoty. Jednak obie te grupy do dziś potrafią się zjednoczyć i wspólnie łkać nad zbrodniami, jakie popełnia się wobec stóp i ich oprawy. Jedną z największych rzezi na dobrym stylu jest znane od dekad połączenie sandałów ze skarpetkami. Ten mezalians jest wyjątkowo rażący, gdy skarpetki – co nieuniknione – stopniowo pokrywają się lekkim osadem i utrzymują wilgoć, wydzielaną przez stopy, tak, aby każdy użytkownik komunikacji miejskiej, mógł poczuć jej obecność.

Jeśli zrobiło Wam się słabo, skonsultujcie się ze swoim lekarzem i NIE czytajcie dalej!

Witamy odważnych i przechodzimy do kolejnej podologicznej zbrodni, jaką są antygwałtki, zwane niekiedy podkolanówkami lub nylonowymi tabletkami wzmacniającymi niż demograficzny. Właściwie nie ma tu o czym pisać – wystarczy zerknąć na – nawet najbardziej apetyczną – damską nogę, uciśniętą owym nylonowym, cielistym „cudem”, aby zrozumieć, jak wielka kara powinna spotkać producenta tego drobiazgu. Tryzmajmy się tego, że to co zostaje pod spodniami – zostaje wybaczone, jeśli jednak nylonówki traktowane są jako młodsze kuzynki pończoch, należy powiedzieć stanowcze NIE.

3. Leginsy jako antidotum na nadwagę

Owszem, można sikać w miejscu publicznym i sądzić, że jak się zamknie oczy – nikt nas nie zobaczy. Można, ale wprawieni recydywiści, wiedzą, że (przykro nam), ale nie zawsze to działa. Podobnie jest z leginsami. Nie wiadomo czemu, wiele pań ze znacznym stopniem otyłości, zamiast tuszować, woli eksponować i oprawiać bawełnianym splotem swoje słodkie fałdki i skrawki cellulitisu. Do dziś węgierscy naukowcy usiłują zbadać mechanizm psychiczny, który odpowiada za to, że otyłe panie, sądzą, że legginsy nagle je wyszczuplą i poprawią ich wizerunek. Być może to wyparcie lub też zwyczajna niewiedza albo samoobrona przed fallocentrycznymi, seksistowskimi spojrzeniami. Tak czy inaczej – doceniamy odwagę.

To tyle o tym, co boli, ale całe szczęście jest też cały zastęp ludzi, którzy mają gdzieś zdanie innych i noszą coś, co wyraża ich osobowość i jest zgodne z ich światopoglądem. Jeśli są to stylowe urania – chwała im za to, jeśli zaś, poszli o krok za daleko – bądźmy dla nich dobrzy i wspólnie módlmy się o ich nawrócenie.

VN:F [1.9.17_1161]
Ocena: 0.0/5 (0 oddanych głosów)

Podobne wpisy:

  1. Stoły i ławy, które inspirują
  2. Które buty w góry?
  3. Kosmetyki które warto wybierać
  4. Unikaj błędów, które powodują zmarszczki
  5. Klimatyzacja – urządzenie które ułatwia życie
Komentarze i pingowanie jest obecnie wyłączone.

Komentarze są wyłączone.