Podwójne spojrzenie na śluby homoseksualne

  • Sharebar

W tym temacie mamy coraz więcej dyskusji, protestów, manifestacji, protestów przeciwko manifestacjom… Pogubić się można! W ramach próby odnalezienia się w tym zagadnieniu, postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Chciałbym oddzielnie przyjrzeć się ślubom kościelnym, oraz cywilnym.

Śluby kościelne

Na brak kościołów nie możemy w Polsce narzekać. Jest nie tylko dużo samych budynków kościelnych, ale istnieje również obfitość wyznań religijnych. Każdy kościół ma określone zasady wiary i reguły funkcjonowania. Można wybierać… Gdyby ktoś się mimo wszystko nie mógł zdecydować, to zawsze można założyć sobie swój własny związek wyznaniowy. Wystarczy zebrać małą grupkę osób. Można w takiej grupce wyznawać takie poglądy religijne, jakie się nam tylko podobają. A jeśli nie zbierze się nawet mała grupka osób, które wierzą podobnie, każdy może wyznawać swoje indywidualne poglądy religijne i nikt nie może mu tego zabronić.

Jeśli więc jakiś wyznawca nie zgadza się z regułami wiary w danej społeczności kościelnej, nikt nie trzyma go tam na siłę. Może wybrać sobie taki kościół, który odzwierciedla jego osobiste poglądy, a jeśli takiego nie znajdzie, może założyć własną religię. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, w której pewien „niesforny” wyznawca zaczyna żądać od danego kościoła, żeby zmienił poglądy na takie, które akurat on posiada. Nie ważne, że jego punkt widzenia łamie podstawy wiary wszystkich wyznawców. Ważne, że on tak wierzy i wszyscy mają się do tego dostosować! A żeby jego krzykliwość nie wyglądała śmiesznie, wyciągnie grube działo argumentu w postaci oskarżenia o dyskryminowanie mniejszości religijnej, którą to mniejszość reprezentuje on sam w swojej skromnej osobie (skromnej i pokrzywdzonej).

A teraz bardzo podobny przykład. Grupa osób wierzy, że dobrą rzeczą jest zawieranie małżeństw homoseksualnych. W świetle konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania ma prawo tak wierzyć. Mało tego, ma prawo wyznawać takie poglądy, czyli tworzyć takie związki. Czy ma jednak prawo, żeby upatrzeć sobie jakiś związek wyznaniowy i zażądać, żeby jego członkowie przyjęli ich przekonania? Nie, takiego prawa nikt nie ma, ponieważ to godziłoby w wolność sumienia i wyznania osób w danym kościele. Jeśli chcą, mogą poszukać religii, która podziela ich poglądy. Jeśli takiej nie znajdą, mogą założyć własną religię. Ale nie mogą nikomu narzucać swoich własnych wierzeń.

Dlatego domaganie się od przywódców wybranych religii, żeby zmieniali swoje zasady wiary i udzielali ślubów, których nie chcą udzielać, jest złamaniem podstaw konstytucyjnych.

Śluby cywilne

Trochę inną kwestią jest ślub cywilny. W zasadzie określenie „ślub cywilny” brzmi trochę niezręcznie. Dlaczego? Pojęcie ślubu i małżeństwa (jako związku dwojga ludzi odmiennej płci) jest określeniem zaczerpniętym z religii (głównie z grupy religii chrześcijańskich). Natomiast słowo „cywilny” zakłada odcięcie się od pojęć religijnych i przeniesienie znaczenia na grunt świecki. Jeśli mówimy o państwie religijnym, wówczas terminy i ideały religijne powinny zostać przeniesione do prawa. Ale jeśli państwo nie wiąże się z żadną konkretną religią, dlaczego wartość religijna jest reprezentowana przez twór prawny?

Podkreślam fakt, że małżeństwo jest pojęciem charakterystycznym tylko dla niektórych religii. W innych wierzeniach funkcjonują inne związki. Możemy mówić o związku jednego mężczyzny z wieloma kobietami lub jednej kobiety z wieloma mężczyznami. Możemy mówić o związku wielu mężczyzn z wieloma kobietami, związku samych mężczyzn, samych kobiet, albo najróżniejszych innych kombinacjach. Tymczasem na grunt państwowy został przeniesiony związek charakterystyczny dla większości wyznań chrześcijańskich…

Jak rozwiązać ten problem? Przychodzi mi do głowy kilka propozycji.

- Państwo może związać się z jedną, wybraną religią i konsekwentnie przenosić idee, prawa i pojęcia religijne do prawa państwowego. Mielibyśmy wówczas do czynienia z państwem wyznaniowym.

- Prawo państwowe w ramach równości religijnej może uwzględnić wszystkie możliwe kombinacje związków międzyludzkich, jakie mogą występować we wszystkich religiach świata. Stworzenie przepisów prawnych zdolnych do opisania tylu przypadków z pewnością nie byłoby prostym przedsięwzięciem, ale gwarantowałoby sprawiedliwe traktowanie wszystkich poglądów religijnych.

- Państwo może powstrzymać się od przenoszenia pojęć religijnych do prawa cywilnego. Akty prawne skupiałyby się wówczas na opisywaniu pojęć czysto prawnych, takich jak dziedziczenie, wspólne prowadzenie gospodarstwa, ubezpieczanie finansowe osób trzecich itp. Pojęcia małżeństw (lub innych związków) mogłyby wówczas funkcjonować niezależnie od pojęć cywilnych i należeć jedynie do kategorii religijnej.

Osobiście skłaniałbym się ku trzeciemu rozwiązaniu. Jednak w praktyce spotyka się jeszcze inny układ. Państwo niby odcina się od kościoła, ale i tak przenosi do prawa cywilnego pojęcia religijne. Niby panuje wolność religijna, ale i tak wybieranych jest tylko kilka religii, których idee są uhonorowane w ustawodawstwie. Szczerze mówiąc, dostrzegam tutaj pewną niekonsekwencję… Trudno się połapać w takiej rzeczywistości. Nie dziwi mnie więc fakt, że każdy posiada inne poglądy na ten temat i nie sposób tych poglądów ujednolicić. Spory i nieporozumienia w tym zakresie będą istniały tak długo, jak długo prawo będzie niekonsekwentne.

VN:F [1.9.17_1161]
Ocena: 0.0/5 (0 oddanych głosów)

Podobne wpisy:

  1. Wesela, śluby
  2. Prawo
  3. Szybki kurs na prawo jazdy
  4. Prawo cywilne – charakterystyka
  5. Kable w oplocie – nowe spojrzenie na kable
Komentarze i pingowanie jest obecnie wyłączone.

Komentarze są wyłączone.